Autor Wiadomość
Filka
PostWysłany: Czw 14:55, 05 Mar 2015    Temat postu:

Udaj się z takim problemem do psychologa. Czasem może to pomóc więc warto się do niego zwrócić o pomoc
jodzol
PostWysłany: Wto 18:40, 03 Mar 2015    Temat postu:

Do góry głowa chłopaku i zacznij cieszyć się życiem. Ja też miałem kiedyś podobny problem. Czułem się samotny i brakowało mi bratniej duszy. Przed studniówką zapisałem się na kurs tańca i tam poznałem wspaniałych ludzi. Teraz nadal chodzę na te kursy i czerpię radość z życia. Trzeba wyjść do ludzi i realizować swoje marzenia.
nikaa94
PostWysłany: Sob 0:54, 28 Lut 2015    Temat postu: "nie tak miałam żyć"

Maciek - ja czuję się dokładnie tak samo jak Ty. "Całe życie przed tobą"..ach mam wrazenie, że kompletnie nikt mnie nie rozumie spośród moich znajomych, rodziny, Gdy zaczynam poruszać temat samotnosci, tego, że mam problem z tym, ludzie odpowiadają "co ty gadasz jesteś taka młoda, ciesz się wolnością" .. A ja czuję, że już dłużej tego nie wytrzymam, takiego życia, kolejnych samotnych weekendów... Gdzie mam kogos poznać, skoro teraz prawie nie wychodzę z domu, bo jak jest jakies wyjscie to wszyscy idą ze swoją drugą połówką, a ja zostaje w domu, nie chcąc sie czuć jak piąte koło.. Gdzie poznać kogos wartościowego? próbowałam profili randkowych - spotykałam się z pewnym chłopakiem, ale zostałam oszukana...
zielonykoniec
PostWysłany: Pią 19:44, 27 Lut 2015    Temat postu:

andzia, odpisałem na gg, ale napisze także tutaj. nie umiałem się wcześniej zmotywowac, zeby z Toba porozmawiać. Może jeszcze tu zajrzysz..bo chyba jako jedyna rozumiesz strzępek istoty problemu.
pinkin
PostWysłany: Czw 3:15, 26 Lut 2015    Temat postu: Re: psychiczna ruina, pomocy

zielonykoniec napisał:
To co teraz robię udowadnia, że jest ze mną naprawdę źle.
Zarejestrowałem się na tym forum, ...

Coś Ci chyba nie wyszła ta rejestracja.
andzia pandzia
PostWysłany: Śro 14:01, 25 Lut 2015    Temat postu: :)

Napisałam do Ciebie na gg,ale dla pewności napisze i tutaj. Ktoś pisze powyżej,by wyjść na imprezę,wyhaczyc laskę i problem z głowy-to nie takie łatwe. Czasem po takiej imprezie nie dość,że masz kaca,to czujesz sie bardziej odrzucony i jeszcze gorzej wszystko znosisz. Wiem to z własnego doświadczenia,wyłączając kaca. Na cierpienie najlepsza jest choćby rozmowa,przytujenie,uśmiech.
Po prostu M.
PostWysłany: Śro 13:10, 25 Lut 2015    Temat postu:

Co wydarzyło się, że nagłe Twój poukładany świat wydał Ci się rozbity na kawałki?

Życie to sinusoida, raz lepiej raz gorzej.
Gość
PostWysłany: Śro 10:07, 25 Lut 2015    Temat postu:

Trzeba wziąć się w garść. Idź na jakąś imprezę, poderwij fajną (lub mniej fajną) dziewczynę i problem z głowy. Szczerze mówiąc, to na Twoim miejscu cieszyłbym się wolnością, bo z kobietą są same problemy. A przytulić możesz się do kota.
zielonykoniec
PostWysłany: Śro 2:17, 25 Lut 2015    Temat postu: psychiczna ruina, pomocy

To co teraz robię udowadnia, że jest ze mną naprawdę źle.
Zarejestrowałem się na tym forum, bo już nie potrafię wytrzymać sam ze sobą.
Sam nie wiem co chcę tutaj napisać, ale wiem, że potrzebuję jakiejkowiek formy kontaktu z drugim człowiekiem.
Mam na imię Maciek, swojego wieku nie ujawnie, bo niektórzy pomyślą, że moja sytuacja jest groteskowa, gdyż 'całe zycie przede mną'.
Otóż czuję się jakby szczęście które mnie spotkało przeminęło na wieczność. Kiedyś byłem naprawdę wesołą osobą, posiadającą może nie tyle przyjaciół, co spore grono znajomych. Zawsze był jakiś człowiek do którego mogłem się odezwać i poczuć się lepiej.
Dziś jestem wrakiem człowieka w najczystszym znaczeniu tego słowa. Najgorsze jest to, że nawet nie potrafię opisać swoich uczuć. Jestem psychiczną ruiną, każdy dzień wygląda tak samo i nie potrafię nic z tym zrobić. Dla mnie wciąż jest rok 2012, bo od tego czasu nic się nie zmienia.
Jak wspomniałem wczesniej, nie musiałem martwić się o to, że zabraknie ludzi wokół mnie. Jednak od jakichś dwóch-trzech lat zacząłem chować się przed światem, po prostu miałem go dosyć. Ludzie potrafili tylko doprowadzać moje nerwy do strzępów. Zacząłem wszystkich olewać, co wcale nie było błędem, bo dziś widzę komu choć trochę na mnie zależało - i niestety wychodzi na to, że nikomu. W dniu dzisiejszym mam jednego znajomego, który tak naprawdę jest człowiekiem o nieczystej duszy, i nie chcę widzieć w nim swojego "brata".
Niedawno otworzyłem swój umysł, i coś się zaczęło zmieniać, zacząłem odczuwać potrzebę szczerej miłości i ta potrzeba stała się przekleństwem. A dziś jest to już prawdziwa tragedia. Potrzebuję kogoś, kogokolwiek, kto przynajmniej będzie w stanie przytulić mnie gdy z oczu leją się łzy goryczy. Kogoś, kto nawet nie musi mnie rozumieć, a jednak będzie chciał mnie wesprzeć.
To jest nie do wyjasnienia ale moje serce zachowuję się tak jakby było zakochane, jednak nie jest, bo nie ma w kim.
To tylko skrawek moich chorych myśli, ale gdybym miał napisać wszystko co czuję, nikt by tego nie przeczytał.
Nie wiem czego od was oczekuję forumowicze. Mam nadzieję, że jest tu jakaś osoba, która będzie wiedziała co napisać żebym poczuł się lepiej.
Pomóżcie mi w siebie uwierzyć. Co ja mam czynić?

8348856, numer gadu

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group